Filmowy Klub Seniora: CHRONOLOGIA WODY
Dramat | Od lat 15 | 128 min
"Chronologia wody" (The Chronology of Water)
Reż. Kristen Stewart
USA, 2025, 128 minut
Reżyserski debiut Kristen Stewart, który miał swoją premierę na Festiwalu w Cannes, przyjęto owacjami na stojąco. Aktorka, która stawiała pierwsze kroki m.in. u boku Jodie Foster w uznanym przez krytyków thrillerze Davida Finchera „Azyl” (2002), globalną sławę zyskała, wcielając się w rolę Belli Swan w serii filmów z uniwersum „Zmierzchu”, które dziś przeszły już do kanonu współczesnej popkultury. Jednak późniejsze wybory artystyczne Stewart są o wiele bardziej nieoczywiste i wykraczają daleko poza ramy klasycznego Hollywood. Decyzja o tym, aby zadebiutować reżysersko poprzez przeniesienie na filmowy ekran stosunkowo trudnej i pełnej narracyjnych łamigłówek autobiograficznej powieści, to kolejny przejaw artystycznej dojrzałości aktorki. Jej popularność wcale nie sprawiła, że film powstał w sposób szybki, lekki i przyjemny. Kristen walczyła osiem lat o jego realizację – od samodzielnego napisania scenariusza po zagwarantowanie finansowania. W efekcie „Chronologia wody”, będąca adaptacją wspomnień Lidii Yuknavitch, to pełne zanurzenie w ekstremalne doświadczenia – opowieść o koszmarnym dzieciństwie, młodzieńczym samozniszczeniu oraz ratunku, jakim dla bohaterki stają się pływanie i pisanie. W centrum filmu znajduje się kobiece ciało, to przez nie Lidia (wspaniała, fizyczna rola Imogen Poots) poznaje radość i ból, to z nim eksperymentuje, to od niego ucieka, to je trenuje, dyscyplinuje, zaniedbuje, to z niego czerpie całą swoją siłę. Kiedy ją poznajemy, jest wciąż dziewczynką, za którą krok w krok podąża ojcowskie spojrzenie. Imponująca, przejmująca do szpiku kości adaptacja autobiograficznej powieści Lidii Yuknavitch błyskotliwie przekłada słowa na obrazy, szatkuje niechciane wspomnienia, puszcza wodze fantazji, traci i odzyskuje kontrolę, mąci wodę, ale z determinacją najlepszej pływaczki pewnymi ruchami sunie do przodu. Ta opowieść zaczyna się jak tsunami – fala, która unicestwia domy i ludzi, lecz kształt wody, a wraz z nią emocjonalna temperatura i rytm „Chronologii wody” zmieniają się z rozdziału na rozdział.
czytaj więcej
Reż. Kristen Stewart
USA, 2025, 128 minut
Reżyserski debiut Kristen Stewart, który miał swoją premierę na Festiwalu w Cannes, przyjęto owacjami na stojąco. Aktorka, która stawiała pierwsze kroki m.in. u boku Jodie Foster w uznanym przez krytyków thrillerze Davida Finchera „Azyl” (2002), globalną sławę zyskała, wcielając się w rolę Belli Swan w serii filmów z uniwersum „Zmierzchu”, które dziś przeszły już do kanonu współczesnej popkultury. Jednak późniejsze wybory artystyczne Stewart są o wiele bardziej nieoczywiste i wykraczają daleko poza ramy klasycznego Hollywood. Decyzja o tym, aby zadebiutować reżysersko poprzez przeniesienie na filmowy ekran stosunkowo trudnej i pełnej narracyjnych łamigłówek autobiograficznej powieści, to kolejny przejaw artystycznej dojrzałości aktorki. Jej popularność wcale nie sprawiła, że film powstał w sposób szybki, lekki i przyjemny. Kristen walczyła osiem lat o jego realizację – od samodzielnego napisania scenariusza po zagwarantowanie finansowania. W efekcie „Chronologia wody”, będąca adaptacją wspomnień Lidii Yuknavitch, to pełne zanurzenie w ekstremalne doświadczenia – opowieść o koszmarnym dzieciństwie, młodzieńczym samozniszczeniu oraz ratunku, jakim dla bohaterki stają się pływanie i pisanie. W centrum filmu znajduje się kobiece ciało, to przez nie Lidia (wspaniała, fizyczna rola Imogen Poots) poznaje radość i ból, to z nim eksperymentuje, to od niego ucieka, to je trenuje, dyscyplinuje, zaniedbuje, to z niego czerpie całą swoją siłę. Kiedy ją poznajemy, jest wciąż dziewczynką, za którą krok w krok podąża ojcowskie spojrzenie. Imponująca, przejmująca do szpiku kości adaptacja autobiograficznej powieści Lidii Yuknavitch błyskotliwie przekłada słowa na obrazy, szatkuje niechciane wspomnienia, puszcza wodze fantazji, traci i odzyskuje kontrolę, mąci wodę, ale z determinacją najlepszej pływaczki pewnymi ruchami sunie do przodu. Ta opowieść zaczyna się jak tsunami – fala, która unicestwia domy i ludzi, lecz kształt wody, a wraz z nią emocjonalna temperatura i rytm „Chronologii wody” zmieniają się z rozdziału na rozdział.
TO WYDARZENIE JUŻ SIĘ ODBYŁO
"Chronologia wody" (The Chronology of Water)
Reż. Kristen Stewart
USA, 2025, 128 minut
Reżyserski debiut Kristen Stewart, który miał swoją premierę na Festiwalu w Cannes, przyjęto owacjami na stojąco. Aktorka, która stawiała pierwsze kroki m.in. u boku Jodie Foster w uznanym przez krytyków thrillerze Davida Finchera „Azyl” (2002), globalną sławę zyskała, wcielając się w rolę Belli Swan w serii filmów z uniwersum „Zmierzchu”, które dziś przeszły już do kanonu współczesnej popkultury. Jednak późniejsze wybory artystyczne Stewart są o wiele bardziej nieoczywiste i wykraczają daleko poza ramy klasycznego Hollywood. Decyzja o tym, aby zadebiutować reżysersko poprzez przeniesienie na filmowy ekran stosunkowo trudnej i pełnej narracyjnych łamigłówek autobiograficznej powieści, to kolejny przejaw artystycznej dojrzałości aktorki. Jej popularność wcale nie sprawiła, że film powstał w sposób szybki, lekki i przyjemny. Kristen walczyła osiem lat o jego realizację – od samodzielnego napisania scenariusza po zagwarantowanie finansowania. W efekcie „Chronologia wody”, będąca adaptacją wspomnień Lidii Yuknavitch, to pełne zanurzenie w ekstremalne doświadczenia – opowieść o koszmarnym dzieciństwie, młodzieńczym samozniszczeniu oraz ratunku, jakim dla bohaterki stają się pływanie i pisanie. W centrum filmu znajduje się kobiece ciało, to przez nie Lidia (wspaniała, fizyczna rola Imogen Poots) poznaje radość i ból, to z nim eksperymentuje, to od niego ucieka, to je trenuje, dyscyplinuje, zaniedbuje, to z niego czerpie całą swoją siłę. Kiedy ją poznajemy, jest wciąż dziewczynką, za którą krok w krok podąża ojcowskie spojrzenie. Imponująca, przejmująca do szpiku kości adaptacja autobiograficznej powieści Lidii Yuknavitch błyskotliwie przekłada słowa na obrazy, szatkuje niechciane wspomnienia, puszcza wodze fantazji, traci i odzyskuje kontrolę, mąci wodę, ale z determinacją najlepszej pływaczki pewnymi ruchami sunie do przodu. Ta opowieść zaczyna się jak tsunami – fala, która unicestwia domy i ludzi, lecz kształt wody, a wraz z nią emocjonalna temperatura i rytm „Chronologii wody” zmieniają się z rozdziału na rozdział.
czytaj więcej
Reż. Kristen Stewart
USA, 2025, 128 minut
Reżyserski debiut Kristen Stewart, który miał swoją premierę na Festiwalu w Cannes, przyjęto owacjami na stojąco. Aktorka, która stawiała pierwsze kroki m.in. u boku Jodie Foster w uznanym przez krytyków thrillerze Davida Finchera „Azyl” (2002), globalną sławę zyskała, wcielając się w rolę Belli Swan w serii filmów z uniwersum „Zmierzchu”, które dziś przeszły już do kanonu współczesnej popkultury. Jednak późniejsze wybory artystyczne Stewart są o wiele bardziej nieoczywiste i wykraczają daleko poza ramy klasycznego Hollywood. Decyzja o tym, aby zadebiutować reżysersko poprzez przeniesienie na filmowy ekran stosunkowo trudnej i pełnej narracyjnych łamigłówek autobiograficznej powieści, to kolejny przejaw artystycznej dojrzałości aktorki. Jej popularność wcale nie sprawiła, że film powstał w sposób szybki, lekki i przyjemny. Kristen walczyła osiem lat o jego realizację – od samodzielnego napisania scenariusza po zagwarantowanie finansowania. W efekcie „Chronologia wody”, będąca adaptacją wspomnień Lidii Yuknavitch, to pełne zanurzenie w ekstremalne doświadczenia – opowieść o koszmarnym dzieciństwie, młodzieńczym samozniszczeniu oraz ratunku, jakim dla bohaterki stają się pływanie i pisanie. W centrum filmu znajduje się kobiece ciało, to przez nie Lidia (wspaniała, fizyczna rola Imogen Poots) poznaje radość i ból, to z nim eksperymentuje, to od niego ucieka, to je trenuje, dyscyplinuje, zaniedbuje, to z niego czerpie całą swoją siłę. Kiedy ją poznajemy, jest wciąż dziewczynką, za którą krok w krok podąża ojcowskie spojrzenie. Imponująca, przejmująca do szpiku kości adaptacja autobiograficznej powieści Lidii Yuknavitch błyskotliwie przekłada słowa na obrazy, szatkuje niechciane wspomnienia, puszcza wodze fantazji, traci i odzyskuje kontrolę, mąci wodę, ale z determinacją najlepszej pływaczki pewnymi ruchami sunie do przodu. Ta opowieść zaczyna się jak tsunami – fala, która unicestwia domy i ludzi, lecz kształt wody, a wraz z nią emocjonalna temperatura i rytm „Chronologii wody” zmieniają się z rozdziału na rozdział.
TO WYDARZENIE JUŻ SIĘ ODBYŁO
