Jezioro Łabędzie – balet z Teatru Bolszoj – 26.02, 15:15

W Teatrze Bolszoj „Jezioro łabędzie” było wystawiane wielokrotnie. W XX wieku nie można sobie wręcz wyobrazić repertuaru tego teatru i teatrów całego świata bez tego baletu. W kinach zobaczmy wersję Jurija Grigorowicza w wykonaniu najwybitniejszych solistów zespołu baletowego moskiewskiego Teatru Bolszoj. W podwójnej roli Odetty i Odylii wystąpiła primabalerina Swietłana Zacharowa. Spektakl zarejestrowano w 2015 roku.

Paradoksalnie Jurij Grigorowicz wziął się za redakcję „Jeziora łabędziego” z musu. W 1969 roku balet Teatru Bolszoj wybierał się na gościnne występy do Anglii. Do programu występów podczas tego tournée koniecznie trzeba było włączyć słynne „Jezioro łabędzie”, ale nieodświeżana inscenizacja z 1956 roku całkiem straciła już reprezentacyjny wygląd. Ostatecznie, zamiast kosmetycznych poprawek, rozpoczął się pełen proces twórczy. Grigorowicz, jak zawsze we współpracy ze scenografem Simonem Wirsaładze, przedstawił nową koncepcję dzieła. Praktycznie cała choreografia została stworzona na nowo, choć najwartościowsze elementy z wersji Gorskiego i Petipy Grigorowicz zostawił, a arcydzieło Iwanowa – drugi, „łabędzi” obraz – oczyścił z późniejszych naleciałości. I stanowczo zrezygnował z rekwizytów sprawiających pozory realności (kartonowe łabędzie na zawsze opuściły taflę jeziora).

Z libretta znikło imię Rotbarta – czarownika więżącego piękną Odettę. Rotbart transformował w Geniusza zła, odzyskał taneczny język (do tego momentu wyrażał się niemal wyłącznie w języku pantomimy) i nieformalnie stał się jednym z głównych bohaterów baletu, otrzymując dużą przestrzeń dla pokazania swojej ciemnej osobowości. Można to odczytać różnie: to sam los kusi księcia, który nie zdążył jeszcze poznać, jak trudno zachowywać wierność swoim ideałom, lub to sam książę kierowany jest przez ciemną stronę swojej duszy.

Kością niezgody z radziecką władzą stał się ostatni obraz. Wspaniała burza nad jeziorze łamała łabędzią figurę. Zły duch święcił zwycięstwo, Odetta ginęła. Dopadająca księcia całkowita utrata ideałów nie wzbudziła entuzjazmu w ówczesnej minister kultury – Jekatierinie Furcewej. Do Anglii pojechało stare „Jezioro łabędzie”, a nowe rozkazano choreografowi poprawić. W wyniku tego burza ucichła i bohaterowie szczęśliwie łączyli się w finale, który sam Grigorowicz sarkastycznie nazwał: „apoteozą w F-dur”. Odrodzić swoją początkową koncepcję udało mu się dopiero w 2001 roku. Teraz Teatr Bolszoj proponuje swoim widzom jeden z najważniejszych baletów repertuaru klasycznego w tym właśnie ujęciu.

REPERTUAR

Contact Us

#c50c36 #ffffff 300 400 #fff #000 left 140px click 400 410px px 10px 10px 10px 10px 10px 10px 10px 10px 10px 0 0
NEWSLETTER

Zapisz się do naszego newslettera i dowiaduj się o nowościach i promocjach jako pierwszy

 


E-mail
Zapisz się!